Przeprasza, że nie zamieszczam żadnych postów. Powód jest jednaj prozaiczny - po prostu ostatnio zanim zdążę cokolwiek sfotografować, to to... znika! A to z kolei spowodowane jest tym, że ostatnio wszystko robię z truskawkami - a to ulubiony obok arbuza chyba :) owoc mojego męża i wszystko znika w rekordowym tempie.
Były już muffinki z truskawkami, biszkopt z tymiż, są truskawki na śniadanie (na chlebie!), na obiad - z makaronem, w koktajlu z mlekiem, ze śmietaną..
Nigdy ich dość!
A przy okazji, czy ja już wspominałam, że uwielbiam The Cure?:)
No to mam nadzieję, że wkrótce coś uda mi się jednak wrzucić :)
środa, 16 czerwca 2010
niedziela, 9 maja 2010
Deszcz i drożdżówki
Wczoraj padał deszcz. A mieliśmy jechać na koncert....
Nigdzie nie pojechaliśmy, nigdzie nie wyszliśmy. Nie miałam nawet jednej bułki na śniadanie. Ale w lodówce prawie pełne wiaderko serka :)
Więc upiekłam drożdżówki, o których myślałam już od dawna, ale jakoś od momentu, gdy nie wyszły mi zbytnio muffinki serowe, bałam się wypieków z tymże - choć moim ulubionym w kuchni - składnikiem. No ale wczoraj się przemogłam - i dobrze! :)
Przepis z bloga Liski, tym razem z Pracowni Wypieków - jak zwykle doskonały :)
Ostrzegam - bułeczki są baaardzo sycące. Zjadłam jedną na pierwsze śniadanie i mimo, że nie mam w zwyczaju pomijać drugiego, dziś nie mogłam nic w siebie wcisnąć :)

Za Liską:
Drożdżówki z serem
Przepis pochodzi z książki: Drożdżowe Wypieki, Małgorzaty Zielińskiej
/ok. 16 drożdżówek/
Ciasto:
500 g mąki pszennej (ja użyłam ok. 600 g, gdyż moje ciasto było zbyt luźne, L)
20 g świeżych drożdży (lub 1 łyżeczka suszonych instant)
40 g cukru
2 jajka
50 g masła lub 1/2 szklanki oleju
1 szklanka mleka
szczypta soli
Nadzienie:
400 g białego sera (użyłam Piątnicy z wiaderka, L)
3 łyżki cukru pudru
1 żółtko
1 łyżka cukru waniliowego
Do posmarowania: roztrzepane jajko
Zrobić zaczyn: wymieszać drożdże z odrobiną cukru i mleka, odstawić do rośnięcia na kilka minut.
Mleko lekko podgrzać, wymieszać z masłem lub olejem, cukrem i solą. Kiedy lekko przestygnie, połączyć z jajkami. Dodać mąkę wymieszaną z zaczynem.
Wyrobić gładkie ciasto. Pozostawić przykryte w temperaturze pokojowej na 1-1,5 h., aż podwoi swoją objętość.
Przygotować nadzienie serowe: wszystkie składniki utrzeć.
Z ciasta formować okrągłe bułeczki, ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pozostawić przykryte ściereczką do lekkiego wyrośnięcia na ok. 30 minut.
W każdej bułeczce zrobić płaskie zagłębienie dnem filiżanki lub szklanki, a następnie napełnieć je nadzieniem. Drożdżówki posmarować roztrzepanym jajkiem.
Piekarnik nagrzać do 200 st C.
Wstawić drożdżówki i piec 15-20 minut, do zrumienienia. Wystudzić na kratce.
Uwaga Autorki: Drożdżówki można zamrozić - wcześniej każdą z osobna należy owinąć w folię aluminiową. Ciastka przewidziane do zamrożenia dobrze jest piec trochę krócej. Po wyjęciu z zamrażarki włożyć do lodówki na 10 minut do rozgrzanego piekarnika.
Moje [N.] uwagi:
1. użyłam drożdży instant oraz masła
2. do serka dodałam tylko cukru pudru
3. jak zwykle, swoim leniwym zwyczajem, nie zagniotłam ciasta ręcznie, tylko zrzuciłam ten obowiązek na maszynę. Wywiązała się z niego perfekcyjnie :)
4. ja zrobiłam 9 dużych bułeczek z tego przepisu i to był błąd, nie umiem zjeść na raz takiej dużej bułki. Na szczęście - od czego ma się męża :P
Pozdrawiam!
Nigdzie nie pojechaliśmy, nigdzie nie wyszliśmy. Nie miałam nawet jednej bułki na śniadanie. Ale w lodówce prawie pełne wiaderko serka :)
Więc upiekłam drożdżówki, o których myślałam już od dawna, ale jakoś od momentu, gdy nie wyszły mi zbytnio muffinki serowe, bałam się wypieków z tymże - choć moim ulubionym w kuchni - składnikiem. No ale wczoraj się przemogłam - i dobrze! :)
Przepis z bloga Liski, tym razem z Pracowni Wypieków - jak zwykle doskonały :)
Ostrzegam - bułeczki są baaardzo sycące. Zjadłam jedną na pierwsze śniadanie i mimo, że nie mam w zwyczaju pomijać drugiego, dziś nie mogłam nic w siebie wcisnąć :)

Za Liską:
Drożdżówki z serem
Przepis pochodzi z książki: Drożdżowe Wypieki, Małgorzaty Zielińskiej
/ok. 16 drożdżówek/
Ciasto:
500 g mąki pszennej (ja użyłam ok. 600 g, gdyż moje ciasto było zbyt luźne, L)
20 g świeżych drożdży (lub 1 łyżeczka suszonych instant)
40 g cukru
2 jajka
50 g masła lub 1/2 szklanki oleju
1 szklanka mleka
szczypta soli
Nadzienie:
400 g białego sera (użyłam Piątnicy z wiaderka, L)
3 łyżki cukru pudru
1 żółtko
1 łyżka cukru waniliowego
Do posmarowania: roztrzepane jajko
Zrobić zaczyn: wymieszać drożdże z odrobiną cukru i mleka, odstawić do rośnięcia na kilka minut.
Mleko lekko podgrzać, wymieszać z masłem lub olejem, cukrem i solą. Kiedy lekko przestygnie, połączyć z jajkami. Dodać mąkę wymieszaną z zaczynem.
Wyrobić gładkie ciasto. Pozostawić przykryte w temperaturze pokojowej na 1-1,5 h., aż podwoi swoją objętość.
Przygotować nadzienie serowe: wszystkie składniki utrzeć.
Z ciasta formować okrągłe bułeczki, ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pozostawić przykryte ściereczką do lekkiego wyrośnięcia na ok. 30 minut.
W każdej bułeczce zrobić płaskie zagłębienie dnem filiżanki lub szklanki, a następnie napełnieć je nadzieniem. Drożdżówki posmarować roztrzepanym jajkiem.
Piekarnik nagrzać do 200 st C.
Wstawić drożdżówki i piec 15-20 minut, do zrumienienia. Wystudzić na kratce.
Uwaga Autorki: Drożdżówki można zamrozić - wcześniej każdą z osobna należy owinąć w folię aluminiową. Ciastka przewidziane do zamrożenia dobrze jest piec trochę krócej. Po wyjęciu z zamrażarki włożyć do lodówki na 10 minut do rozgrzanego piekarnika.
Moje [N.] uwagi:
1. użyłam drożdży instant oraz masła
2. do serka dodałam tylko cukru pudru
3. jak zwykle, swoim leniwym zwyczajem, nie zagniotłam ciasta ręcznie, tylko zrzuciłam ten obowiązek na maszynę. Wywiązała się z niego perfekcyjnie :)
4. ja zrobiłam 9 dużych bułeczek z tego przepisu i to był błąd, nie umiem zjeść na raz takiej dużej bułki. Na szczęście - od czego ma się męża :P
Pozdrawiam!
niedziela, 2 maja 2010
Keks orzechowy...
... zawsze smaczny i zdrowy :-)
Z przepisu jak tu, tyle, że zamiat bakalii dałam 100 g orzechów włoskich i 100 g migdałów :)
Z przepisu jak tu, tyle, że zamiat bakalii dałam 100 g orzechów włoskich i 100 g migdałów :)
sobota, 1 maja 2010
Keks
Bardzo prosty i bardzo pyszny.
Piekłam go dwa razy, dziś mam zamiar upiec po raz trzeci. Za drugim razem dodałam trochę orzechów włoskich, dzięki czemu ciasto miało orzechowy smak - szczerze i nieskromnie mówiąc mąż był zachwycony tym smakiem, więc dziś zrobię go z orzechami i migdałami :-)
Póki co publikuję przepis oryginalny i zdjęcie mojego pierwszego keksu - za tym oto blogiem!
Co ja bym bez tych blogów kulinarnych zrobiła?... :)
Składniki:
- 30 dkg mąki
- 4 jajka
- 17 dkg margaryny
- 15 dkg cukru
- 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 40-50 dkg bakalii ( można dać ciut mniej,)
Wykonanie:
Margarynę utrzeć z cukrem i szczyptą soli na puszystą masę ,nadal ubijając dodawać kolejno 4 żółtka. Przesianą mąkę, jednym ruchem wsypać do masy i nadal ubijać, aż ciasto stanie sie jednolite i puszyste. Dodać bakalie oprószone mąką ( lub wcześniej namoczone w rumie), dodać proszek do pieczenia.
Ubić białka ze szczyptą soli i delikatnie połączyć z masą .
Włożyć do formy , tak aby ciasto wypełniło 3/4 jej blachy.
Piec w nagrzanym piekarniku 45 - 55 min. w temp. 180-200 stopni C
Polukrować lukrem lub polać polewą czekoladową.
Moje uwagi:
W trakcie wyrabiania ciasta, mikser musiałam zastąpić rękami, ponieważ nie dałam rady inaczej wymieszać masy z białkami ( było bardzo gęste.)
Po upieczeniu ...palce lizać ! :)
Moje uwagi [N.]:
oczywiście po upieczeniu palce lizać :) A poza tym mnie się udało zmiksować do końca, ale to z racji tego, że jestem leniwa i nie chciało mi się wyrabiać ciasta rękoma :) Tak czy inaczej wyszło dobre :)
Piekłam go dwa razy, dziś mam zamiar upiec po raz trzeci. Za drugim razem dodałam trochę orzechów włoskich, dzięki czemu ciasto miało orzechowy smak - szczerze i nieskromnie mówiąc mąż był zachwycony tym smakiem, więc dziś zrobię go z orzechami i migdałami :-)
Póki co publikuję przepis oryginalny i zdjęcie mojego pierwszego keksu - za tym oto blogiem!
Co ja bym bez tych blogów kulinarnych zrobiła?... :)
Składniki:
- 30 dkg mąki
- 4 jajka
- 17 dkg margaryny
- 15 dkg cukru
- 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 40-50 dkg bakalii ( można dać ciut mniej,)
Wykonanie:
Margarynę utrzeć z cukrem i szczyptą soli na puszystą masę ,nadal ubijając dodawać kolejno 4 żółtka. Przesianą mąkę, jednym ruchem wsypać do masy i nadal ubijać, aż ciasto stanie sie jednolite i puszyste. Dodać bakalie oprószone mąką ( lub wcześniej namoczone w rumie), dodać proszek do pieczenia.
Ubić białka ze szczyptą soli i delikatnie połączyć z masą .
Włożyć do formy , tak aby ciasto wypełniło 3/4 jej blachy.
Piec w nagrzanym piekarniku 45 - 55 min. w temp. 180-200 stopni C
Polukrować lukrem lub polać polewą czekoladową.
Moje uwagi:
W trakcie wyrabiania ciasta, mikser musiałam zastąpić rękami, ponieważ nie dałam rady inaczej wymieszać masy z białkami ( było bardzo gęste.)
Po upieczeniu ...palce lizać ! :)
Moje uwagi [N.]:
oczywiście po upieczeniu palce lizać :) A poza tym mnie się udało zmiksować do końca, ale to z racji tego, że jestem leniwa i nie chciało mi się wyrabiać ciasta rękoma :) Tak czy inaczej wyszło dobre :)
niedziela, 18 kwietnia 2010
Biszkopt kakaowy z migdałami
I już po wszystkim.
Teoretycznie.
Dziś ciasto, które zostało już na tym blogu przedstawione, tym razem z małymi modyfikacjami. Mowa o "szybkim i prostym cieście z owocami" z przepisu dorotus76
Ja nie dałam tym razem owoców, dodałam za to kakao i migdały. Kocham ten przepis, jest taki prosty, a ciasto zawsze wychodzi, z moimi zmianami również wyszło :-)

- pół kostki miękkiego masła (125 g)
- 10 łyżek cukru
- 4 jajka
- szczypta soli
- 10 łyżek mąki
- 1½ łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 łyżki kakao
- łyżeczka aromatu migdałowego
- migdały do posypania (obfitego:)
Wszystkie składniki dokładnie zmiksować. Przelać ciasto do foremki (o średnicy 20 - 22 cm) [ u mnie była to foremka w kształcie serca - N.] wyłożonej papierem do pieczenia, na wierzchu posypać migdałami.
Piec w temperaturze 180ºC przez około 40 minut (do tzw. suchego patyczka).
Smacznego i miłego tygodnia!
środa, 14 kwietnia 2010
Czekolada...
Oj tak, czekolada jest tym, czego ostatnio mi potrzeba. Choć bywają takie momenty, kiedy nawet czekolada nie koi...
I jakoś zachciało mi się zrobić muffinek. Dla męża. Mąż jutro jedzie w dosyć trudną podróż, więc zapakuję mu parę na drogę.
Przepis pochodzi z tej strony. Nie wiem, czy już mówiłam, ale bardzo lubię przepisy Kuchareczki :-) I też już wiele wypróbowałam, choć było to w czasach, kiedy nie myślałam jeszcze o blogu.
Muffinki wyszły bardzo dobre :-) W zasadzie oprócz nie dodawania aromatu rumowego i dodania odrobinki cynamonu nic nie zmieniłam w przepisie.

Muffinki z czekoladą:
1 szklanka mąki
3 łyżki cukru
1/4 szklanki mleka
1 jajko
aromat rumowy
10 dag bardzo miękkiego masła [ja roztopiłam -N.]
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
8 dag czekolady startej na tarce (odłożyć 1 dużą łyżkę do posypania) [dałam 120 g gorzkiej czekolady, przy czym 6 kostek zostawiłam na górę - N.]
Wszystkie składniki wymieszać, przełożyć łyżeczką do papierowych foremek do babeczek, wyrównując powierzchnię. Na wierzchu posypać odłożoną czekoladą. Piec w temperaturze 200 stopni ok. 25 minut, sprawdzając patyczkiem, czy są już gotowe. [piekłam ok. 20 minut - N.]
I jakoś zachciało mi się zrobić muffinek. Dla męża. Mąż jutro jedzie w dosyć trudną podróż, więc zapakuję mu parę na drogę.
Przepis pochodzi z tej strony. Nie wiem, czy już mówiłam, ale bardzo lubię przepisy Kuchareczki :-) I też już wiele wypróbowałam, choć było to w czasach, kiedy nie myślałam jeszcze o blogu.
Muffinki wyszły bardzo dobre :-) W zasadzie oprócz nie dodawania aromatu rumowego i dodania odrobinki cynamonu nic nie zmieniłam w przepisie.

Muffinki z czekoladą:
1 szklanka mąki
3 łyżki cukru
1/4 szklanki mleka
1 jajko
aromat rumowy
10 dag bardzo miękkiego masła [ja roztopiłam -N.]
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
8 dag czekolady startej na tarce (odłożyć 1 dużą łyżkę do posypania) [dałam 120 g gorzkiej czekolady, przy czym 6 kostek zostawiłam na górę - N.]
Wszystkie składniki wymieszać, przełożyć łyżeczką do papierowych foremek do babeczek, wyrównując powierzchnię. Na wierzchu posypać odłożoną czekoladą. Piec w temperaturze 200 stopni ok. 25 minut, sprawdzając patyczkiem, czy są już gotowe. [piekłam ok. 20 minut - N.]
niedziela, 11 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)

